Dziś, wraz ze znajomymi postanowiliśmy urządzić sobie małą przejażdżkę tereno-roślino-zwierzęto-zakładopraco-znawczą, w okolicach naszego miasta. Zaczęliśmy tuż po godzinie dziewiątej, a skończyliśmy około 15.
Oczywiście nie zabrakło aparatów !
Pierwszym punktem wycieczki był pobliski jar Międzylesiu. Bardzo ciekawe miejsce, o długości około 500 metrów, niestety z biegiem czasu coraz bardziej niszczone przez erozję, jak również niestety przez ludzi - turystów.
Warto odwiedzić to miejsce póki jeszcze istnieje, pamiętajmy jednak by nie wchodzić na ścianki, ze ścianek, i nie zsypywać piachu !
Idąc dalej, spotkaliśmy naszego starego kolegę, akurat wygrzewał się w słońcu, mamy go na zdjęciu :
Idąc jeszcze dalej, nasza stara znajoma, wspinała się na wieżę - "patrolkę", których to kilkanaście sztuk można u nas jeszcze spotkać, przy czym większość jest już w stanie nie nadającym się do użycia... ciekawe przez kogo.
Kolejnym punktem podróży byłą kopalnia za Władysławowem, taka wielka dziura w ziemi, naprawdę robi wrażenie.
Nie gorszy efekt daje bliskie spotkanie z tutejszymi potworami - wielkimi koparami które to całymi dniami kopią, i kopią...
A tak wygląda całość :
Byliśmy też na pobliskim punkcie widokowym, który niestety tak zarósł że nic nie dało się zobaczyć, na szczęście z drugiej strony, mieliśmy widoki na Konin, Licheń i elektrownie wiatrowe, szkoda tylko że z 30 km tak mało widać...
Spotkaliśmy też jak nam się zdawało Latającego Potwora Spaghetti, jak się jednak później okazało, była to chyba jakaś jego dalsza rodzina, a nie sam Pan i Władca.
A oto my, cały skład, wraz z naszym Czerwonym Konikiem z Korei.


Fajnie piszesz - tak, wiem, że to dawno było, ale zdanie podtrzymuję :)
OdpowiedzUsuń