Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty

Szlak na "Dziewiczej górze"

Trasa przyrodnicza - leśna "Dziewicza Góra", jak sama nazwa wskazuje biegnie w okolicach Dziewiczej Góry (niedaleko Poznania). Trasa biegnie przez las, jest ciekawa, warto wybrać się w te rejony.
Wejście na szczyt Dziewiczej Góry - na wieżę obserwacyjną jest płatny - koszt to ok. 5 zł. Warto wybrać się tam w dzień gdy mamy dobrą widoczność (przejrzystość powietrza).
 



















W Puszczykowie

W Puszczykowie kozy kują
więc Aniołek, mądra głowa,
błąka się po całym świecie,
aby dojść do Puszczykowa.
Właśnie nową zaczął podróż,
by ją skończyć w Puszczykowie.
A co przeżył i co widział
wpis ten wszystko Wam opowie.

Tak też nasi dzielni bohaterowie wybrali się do Puszczykowa. Pojechali tam ciuchcią, dużą i głośną. Gdy byli już na miejscu, wysiedli, Koziołek rozprostował kopytka, Kornel wyciągnął swój notes i pióro. Koziołek pogalopował w las, a pisarz zaczął spisywać dzień tego dnia dzisiejszy.

To oni, przed wielkim napisem - Puszczykowo.

Koziołek hasał po lesie, pomiędzy drzewami, po krzakach i zaroślach. Pisarz w swym wieku już nie młody, nie mógł nadążyć za młodym, żwawym zwierzakiem. Jednak w końcu go dopadł, i zrobił mu zdjęcie. Koziołek uradowany faktem że będzie fotografowany, pokazał swą bródkę w stronę obiektywu, nóżki skrył za siebie i głośno powiedział "meeeeeeee".

A oto i nasz Koziołek - Aniołek.

Kornel to coś pisał, to coś fotografował. Chodził za Koziołkiem, próbując nadążyć mu kroku. Czasem przysiadał i odpoczywał, czasem kompletnie zmęczony z głową w dół siedział i próbował złapać oddech.

To pan Kornel Makuszyński, narrator i opowiadacz.

Najlepszą chwilą dla nich, była chyba chwila odpoczynku, gdzie oboje siedzieli jedli i pili. Koziołek wcinał trawę, a Kornel herbatniki. Oboje pili wodę, z czego woda Kornela była ciepła i z dodatkiem cukru. Koziołek jako zwierzak pił wodę zwykłą, aczkolwiek przegotowaną.

Zgłodniały Koziołek - Aniołek, oraz pisarz jedzą, piją, i... siedzą.

Niestety przygoda niespodziewanie się skończyła gdyż na drodze stanęła im pewna przeszkoda, która mimo tego że miała miejsce dawno temu (wielka powódź), wpłynęła jakoś na obecny ich dzień. Kornel i Koziołek - Aniołek w płaczu udali się do domu, nie odzywając się do siebie. Koziołek cicho meczał, a Kornel tylko coś pisał. 

Niestety podróż dobiegła końca, gdyż nie było jak przejść - most został przerwany ! 

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, gdyż jak to w bajkach bywa, wszystkie one się dobrze kończą :)

Niezłe okazy z Moraska

Spotkaliśmy ich na Morasku. Była ich dwójka, jeden z nich większy - drugi mniejszy. Jeden ładniejszy - drugi brzydszy.

Oto i oni. 

Rezerwat czekał otworem.

Siedzieli na drzewku Nowego Początku...

...a ich cienie na piasku.

A tu szczęśliwi, w promieniach słońca.

Zdjęcie przed wyjściem z rezerwatu.

Ostanie już zdjęcie przed Wielkim Kamieniem.

I tak oto wycieczka bardzo im się udała :)

Opuszczona cegielnia

Cegielnia położona jest na terenie poznańskiego Świerczewa - tam gdzie glinianki. Dostęp do niej jest bardzo prosty - ogrodzenie nie jest pełne, łatwo dostać się tam przez dziurę (tak z 4 metrową) od strony wody. Cegielnia leży na terenie prywatnym, więc należy uważać na pewnego pana o chudych białawych nogach, który to próbował nas pogonić.

Co ciekawego znajduje się w cegielni ? Po pierwsze dużo śmieci. Bardzo nadają się na zdjęcia. Są tam też różne graffiti, niestety mało ciekawe. No i oczywiście kilka starych, zniszczonych walących się budynków które warto obejrzeć.

Od przodu.

Od przodu krok do tyłu.

Wejście. Od przodu krok w przód.

Uwaga, mordują.

W środku jak na uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Tu wisiały narzędzia. Leczono tym zęby.

Pufa.

Taki oto piękny drewniany dach.

A tu bardziej z lewej strony.

Mapa jak znaleźć cegielnię.

Jest tam jeszcze kilka pobocznych budynków, których to nie sfotografowałem z powodu natarcia pewnego kurduplowatego pana o chudych nóżkach.