| Miś Puchatek! |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania i Adam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ania i Adam. Pokaż wszystkie posty
W Puszczykowie
W Puszczykowie kozy kują
więc Aniołek, mądra głowa,
błąka się po całym świecie,
aby dojść do Puszczykowa.
Właśnie nową zaczął podróż,
by ją skończyć w Puszczykowie.
A co przeżył i co widział
wpis ten wszystko Wam opowie.
Tak też nasi dzielni bohaterowie wybrali się do Puszczykowa. Pojechali tam ciuchcią, dużą i głośną. Gdy byli już na miejscu, wysiedli, Koziołek rozprostował kopytka, Kornel wyciągnął swój notes i pióro. Koziołek pogalopował w las, a pisarz zaczął spisywać dzień tego dnia dzisiejszy.
To oni, przed wielkim napisem - Puszczykowo.
Koziołek hasał po lesie, pomiędzy drzewami, po krzakach i zaroślach. Pisarz w swym wieku już nie młody, nie mógł nadążyć za młodym, żwawym zwierzakiem. Jednak w końcu go dopadł, i zrobił mu zdjęcie. Koziołek uradowany faktem że będzie fotografowany, pokazał swą bródkę w stronę obiektywu, nóżki skrył za siebie i głośno powiedział "meeeeeeee".
A oto i nasz Koziołek - Aniołek.
Kornel to coś pisał, to coś fotografował. Chodził za Koziołkiem, próbując nadążyć mu kroku. Czasem przysiadał i odpoczywał, czasem kompletnie zmęczony z głową w dół siedział i próbował złapać oddech.
To pan Kornel Makuszyński, narrator i opowiadacz.
Najlepszą chwilą dla nich, była chyba chwila odpoczynku, gdzie oboje siedzieli jedli i pili. Koziołek wcinał trawę, a Kornel herbatniki. Oboje pili wodę, z czego woda Kornela była ciepła i z dodatkiem cukru. Koziołek jako zwierzak pił wodę zwykłą, aczkolwiek przegotowaną.
Zgłodniały Koziołek - Aniołek, oraz pisarz jedzą, piją, i... siedzą.
Niestety przygoda niespodziewanie się skończyła gdyż na drodze stanęła im pewna przeszkoda, która mimo tego że miała miejsce dawno temu (wielka powódź), wpłynęła jakoś na obecny ich dzień. Kornel i Koziołek - Aniołek w płaczu udali się do domu, nie odzywając się do siebie. Koziołek cicho meczał, a Kornel tylko coś pisał.
Niestety podróż dobiegła końca, gdyż nie było jak przejść - most został przerwany !
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, gdyż jak to w bajkach bywa, wszystkie one się dobrze kończą :)
Niezłe okazy z Moraska
Spotkaliśmy ich na Morasku. Była ich dwójka, jeden z nich większy - drugi mniejszy. Jeden ładniejszy - drugi brzydszy.
Oto i oni.
Rezerwat czekał otworem.
Siedzieli na drzewku Nowego Początku...
...a ich cienie na piasku.
A tu szczęśliwi, w promieniach słońca.
Zdjęcie przed wyjściem z rezerwatu.
Ostanie już zdjęcie przed Wielkim Kamieniem.
I tak oto wycieczka bardzo im się udała :)
Mistyczna wyprawa do Swarzędza...
...a nawet i o metr dalej.
Kim są dwie postacie, czarne postacie stojące przy tajemniczym Jeziorze w którym mieszka potwór? Stojące przy drodze prowadzącej do S'warzendza, gdzie mieszkają gnomy, kryjące się pod Słońcem niewidoczne dla oka? Czy to Cienie? Czy to Duchy? Czy są to Ci Bezimienni, o których pisano w księgach?
| Kim Oni są ? |
Nie, to oni! To księżniczka Anna i książę Adam. Dwoje nieustraszonych, dzielnych bohaterów dzisiejszej opowieści, którzy to zostawili ciepły dom, rodzinę i bezpieczne schronienie by wyruszyć w Nieznane.
| To Anna i Adam. Nasza księżniczka i nasz książę. |
Księżniczka Anna ubrana w długą czerwoną suknię, białe pantofle. Jej złociste włosy błyszczą w Słońcu. Na dłoni nosi bransoletę z diamentów. Po lewej stronie książę Adam. Na głowie srebrna korona, jego królewski strój mieni się tysiącem kolorów. Jego rękę opasa bransoleta z Kości Smoka, przy boku długi miecz. Na plecach mają torby, w których to noszą chleb i wodę. Wyruszają w podróż...
| Królewska para. W tle droga w Nieznane. |
W pewnym momencie z Tajemniczego Jeziora, wyskoczył zły potwór próbując zaatakować naszych dzielnych znajomych. Potwór był potworny. Wielkie mokre ciało, skrzydła, z paszczy zionął ogniem. Długi, ostry ogon, sześć łap, ogromne pazury. Widząc przechadzający się posiłek, czyli Anię i Adama, postanowił zapolować na nich. Wyskoczył z wody. Wzbił się w powietrze, jego wielkie skrzydła zasłoniły Słońce.Gdy już przestał się wznosić, gdy woda z jego obślizłego ciała opadła w dół, rzucił się na nich. Ania przelękła się, Jej oczy skrywały strach. Za to dzielny Adam nie zląkł się. Jego dzielne, waleczne serce wiedziało iż musi ochronić Anię. Dosięgnął miecza, i rzucił się na bestię. Wskoczył mu na szyję, złapał za rogi, i mocno ścisnął. Wściekła bestia zaczęła się rzucać. Adam wykorzystał okazję i odciął jej łeb. Bestia zesztywniała z impetem spadła na ziemię wbijając się w nią.
| Królewska para stojąca przy wbitym w ziemię potworze. |
Oczy Ani rozjaśniały. Na Jej twarzy pojawił się uśmiech, wiedziała, iż jest już bezpieczna. Potwór został pokonany. Spojrzała na swego księcia, i już prawie rzuciła mu się na szyję.
- Stop! - powiedział Adam - przed nami długa droga, musimy oszczędzać siły.
Tak też poszli dalej. Wędrowali wśród lasów, wzdłuż jezior i rzek. Ania zrzuciła swą czerwoną suknię, stała się Błękitną Panią Czarów.
W końcu doszli do Portu, z którego to mieli udać się w dalszą podróż. Bajeczny statek, miał zabrać ich do krainy Tymbarku. Tymbark, szlachetna roślina z którego robi się mówiące napoje, które to krótkimi słowami opisują przyszłość. Mieli tam popłynąć by poznać Przeznaczenie.
| Port. Anna i Adam żegnają Stary Świat. |
Niestety statek nie przypłynął. Zmęczeni czekaniem usiedli.
| Siedzą. |
Adam wzburzony. Zły na Staroświatowe Linie Morskie, siedział sam i dłubał w nosie. Anna zauważyła jego gniew. Użyła Mocy. Uderzyła dłonią w Port, zaiskrzyło, zajaśniało, pod nimi powstała polana. Deski portu zamieniły się w trawę, rzeka zniknęła, zmienił się horyzont. Twarz księcia Adama rozpromieniała. Byli w krainie Tymbarka.
| Szczęśliwi w krainie Tymbarka. |
Pili Tymbarki, czytali Przyszłość. Moc Ani jednak pozwalała na więcej. Jej magiczne zmysły otworzyły wrota do świata obrazu. Teraz nie tylko czytali, także widzieli Przyszłość. Ania zauważyła Postać. Postać była daleko, była niewyraźna. Zbliżała się...
| Tajemnicza Postać. |
| Zbliża się... |
| ...jest coraz bliżej... |
| ...z kimś nam się kojarzy. |
Tak, to była Ania. Schodziła z Góry. Po co tam była? Czego tam szukała, czy znalazła To? Trzeba by otworzyć kolejnego Tymbarka.
| Księżniczka Ania. |
"Będziecie siedzieć" - tak głosił napis pod zakrętką.
- O co chodzi? - spytał Adam - jak mamy siedzieć skoro chodzimy.
- Nie rozumiem. - odpowiedziała Ania.
Lecz nagle ujrzała Obraz. Tak, to byli Oni. Siedzieli.
| Siedzą na ławce. |
Wszystko stało się jasne. Księżniczka Ania stała się królową, książę Adam królem. Dzień w którym przejmą władzę nad Światem zbliżał się. Kiedy to miało nastąpić, tego już Tymbark nie powiedział. Ania ujrzała jeszcze jeden, ostatni Obraz:
| Król Adam i królowa Anna. |
To byli oni, na królewskich tronach...
W Rogalinie...
Ania: Pewnej słonecznej soboty, a dokładnie w dniu 21. sierpnia 2010 r. pannę Annę odwiedził pan Adam. Nie wiedziała, dokąd się udadzą, tajemnica została zachowana aż do końca; nie zdradził jej nawet autobus, którym pojechali w nieznane. Panna Anna była podekscytowana, bardzo lubiła niespodzianki, a szczególnie to przyjemne uczucie wyczekiwania, co się dalej wydarzy.
Przejechali nad Wartą; promienie słońca wpadały przez brudne szyby pekaesu, ciesząc oko i ogrzewając twarze (może ciut za bardzo:)). Wszystko było w jak najlepszym porządku. Cieszyli się sobą nawzajem i widokami za oknem.
Po niecałej godzinie wysiedli, w szczerym polu jak to się potocznie mówi. Wiejskie powietrze potęgowało atmosferę sielskości. Przechodząc koło małego cmentarza i kościółka, zrobili kilka zdjęć, by uwiecznić ten niepowtarzalny klimat. W końcu wszystko stało się jasne...
| Adamowi spodobało się pewne okienko i tak oto został paniczem z okienka |
Pan Adam zabierał pannę Annę do Rogalina. Bardzo się z tego ucieszyła, nie tylko dlatego, że choć nigdy nie miała okazji tam pojechać, zawsze chciała odwiedzić to miejsce. To była w końcu pierwsza prawdziwa wycieczka z Adamem, taka wyprawa z prawdziwego zdarzenia, aż do tzw. "przyjemnej krzywdy" (zmęczenia), jak on to nazwał.
Przechodzili przez Rogaliński Park Krajobrazowy, rezerwat dębów. Drzewa, mające nawet po kilkaset lat... i historia w nich zapisana. Niby takie same, a jakże różne. Wśród nich Edward, a także Lech, Czech i Rus.
| Młody Wyrwidąb |
Tak też - rozmawiając, ale również milcząc (chwile ciszy mogą być niezwykle przyjemne, panna Anna się o tym przekonała) dotarli do pałacu w Rogalinie. Wiele można wspominać, nie tylko o jego historii; niech więc najlepiej świadczy o nim liczba par młodych, jakie Anna z Adamem tam zobaczyli.
Kończył się dzień pełen wrażeń. Kończyła wyprawa panny Anny i pana Adama. Trzeba było wracać do domu. Anna była zmęczona, ale szczęśliwa. A Adam...
| Pan Adam jako zdobywca pałacowych schodów |
![]() |
| Ojej, co ten Adam napisze... |
Adam: Z tego co mi wiadomo, Pan Adam planował tą wycieczkę już od dłuższego czasu. Niestety albo nie pasowała pogoda, albo łaził gdzieś po górach... W końcu jednak udało mu się wszystko zaplanować. Kilka dni wcześniej polecił Ani wziąć plecak, kanapki, coś do picia, aparat, dobre buty oraz dobry humor. No i Anię.
Jak już mówiłem trasę zaplanował dużo wcześniej, chciał jednak by nic się nie wydało. Podobno udało mu to się :) Jak już Ania wspominała, jechali autobusem, słońce świeciło, rzeka płynęła... Wysiedli gdzieś na wsi, w szczerym polu... co było czuć. Większość wycieczki polegała na chodzeniu. Więc szli...
| Szli wśród zieleni... |
| ...szli wśród słońca... |
| ...szli wśród drzew... |
| ...aż w końcu Adam uderzył głową w sufit. |
Po drodze robili zdjęcia, rozmawiali, oglądali drzewa... Jedno z drzew szczególnie spodobało się Ani. Postanowiła zabrać je do domu, schować do plecaka i nie dać nikomu.
| Ania próbuje ukraść drzewo. |
Na szczęście mała Ania nie dała rady wielkiemu drzewu. I dobrze. W końcu dęby są pod ochroną. Skoro Ania nie mogła zabrać dębu ze sobą, więc czemu nie zamieszkać w nim ? Pomysłowość Ani nie znała granic, wyjęła z plecaka pilniczek do paznokci, i na szybko wyskrobała dziurę w drzewie.
| Ania w swoim nowym domku. |
Ania w swoim plecaku zawsze nosi łopatkę, grabie. Ja za to zawsze mam przy sobie worek ziemi, nasiona. Szybkim ruchem, sprawną ręką, Ania wygrabiła trawę, ja rozsypałem ziemię, posadziłem nasiona. Nie minęło pięć minut, a piękny ogród był przed nami. Nie wierzycie ? Popatrzcie:
![]() |
| Chciałbym pozdrowić wszystkie mrówki występujące na zdjęciu. |
| Nasz garaż. Widać że wejdzie tam kilka limuzyn. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


