Adaś poziomka

Dziś z okazji Bike maratonu który miał miejsce w Poznaniu na malcie, wybrałem się obejrzeć co ciekawego tam jest. Poza zawodnikami, którzy ścigali się gdzieś na obrzeżach miasta, jedną z najciekawszych atrakcji były rowery poziome. Jako że rowery mnie nie interesują to nie interesowałem się tym. Jedyne co to robiłem zdjęcia ludziom którzy próbowali ujechać tego stwora. Jak zawsze miałem szczęście i trafił mi się specjalny przypadek zawodnika który chyba rower widział pierwszy raz w życiu - a na pewno rower poziomy. Zrobiłem mu kilka zdjęć, a potem musiałem biec, bo o mało się nie posikałem - ze śmiechu...

Ha ! Ukrywasz się...

...ale i tak cię sfotografuję !

Pokaż co potrafisz !

Chyba potrzebujemy wsparcia ?

Oj ciężko samemu jechać ;)

"Rower dla inwalidów"

A tu rower trójkącik.

Osobnik wygląda jakby jechał na drabinie.

Nawet nie uczesał się do zdjęcia...

Na końcu zrobiłem z nim wywiad.

Ja: Jak się jechało ?
On: Strasznie, kompletnie nie umiem tym skręcać...

J: >lol<
O: ;(

J: No ale jak na pierwszy raz...
O: :)

J: ...to i tak było koszmarnie
O: ;/

Tak więc następnym razem poćwicz w domu w piwnicy, a dopiero potem pokazuj się światu ! Czego sobie i innym życzę.

Autobus czerwony

Chór Czejanda - Autobus czerwony

Gdy o świcie pędzę wichrem przez ulice,
jak przyjaciel dobry, miasto wita mnie,
i naprawdę tyle szczęścia wszystkim życzę,
ile daje mi Warszawa w każdy dzień.
Proszę wsiadać, nikt nie spóźni się do pracy,
pojedziemy szybko, choć wokoło las...
Las rusztowań wokół nas, to właśnie znaczy,
że nie stoi tutaj w miejscu czas.

Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie
mija nowe, jasne domy, i ogrodów chłodny cień.
Czasem dziewczę spojrzenie rzuci ku nam, jak płomienny kwiat.
Nowy jest nie tylko Nowy Świat, u nas nowy każdy dzień.
A motor tak buczy, dudni basem ponad mostem
w tej tonacji radości, w której serce moje gra.
Autobus czerwony, a w nim ludzie, choćby każdy z was.
Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.
Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.

Kierownicę trzeba chwycić w mocne dłonie,
kiedy motor, jak koń młody naprzód rwie,
nawet wiatr od Wisły nas już nie dogoni,
nie dogoni nas gołębia szybki cień.
Proszę wsiadać, to ostatni kurs, a potem,
gdy umilknie już motoru dźwięczny rytm,
w jasne oczy spojrzeć, a serce młotem
na twój widok, miła, zacznie bić.

Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie
mija nowe, jasne domy, i ogrodów chłodny cień.
Czasem dziewczę spojrzenie rzuci ku nam, jak płomienny kwiat.
Nowy jest nie tylko Nowy Świat, u nas nowy każdy dzień.
A motor tak buczy, dudni basem ponad mostem
w tej tonacji radości, w której serce moje gra.
Autobus czerwony, a w nim ludzie, choćby każdy z was.
Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.
Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.

Autobus czerwony, a w nim ludzie, choćby każdy z was.

Wszyscy patrzą, jakby pierwszy raz zobaczyli miasto swe.


Yeti

Tak więc mamy kolejny przypadek dużego zwierza w górach. Tym razem nie chupacabra, a yeti. Wraz z Marcinem musimy na niego zapolować.